
Piosenkarka,
tancerka i aktorka, Lodovica Comello osiągnęła światową sławę dzięki swojej roli
jako Francesca w Disney Channel, Violetta. Dwa lata po wydaniu swojego
pierwszego albumu, Universo, włoska gwiazda odwiedziła nasz kraj, aby
zaprezentować swój drugi album, Mariposa.
Piosenkarka
działała w dniu 21 marca w Sala Barts w Barcelonie w swojej pierwszej solowej
trasie koncertowej, ale nie jest to jedyny raz, ponieważ jej podróż przejdzie
również po wielu innych hiszpańskich
miastach, takich jak Sewilla (3 maja) i Madryt (5 maja). Możesz kupić bilet w
zwykłych punktach i kasie teatru.
- Przez trzy
sezonu zagrałaś rolę Francesci w telenoweli dla nastolatków Violetta. Jak
przeżyłaś koniec serii?
To było
bardzo ładne i bardzo brzydkie również (śmiech). To był bardzo trudny czas, bo
musiałam opuścić Argentynę po trzech latach. Znajdowanie się w Buenos Aires w
ostatnim tygodniu był
najbardziej traumatycznym przeżyciem, musiałam powiedzieć żegnaj, nie tylko
pracy w Violetcie, ale także wszystkim przyjaciołom z którymi miałam bardzo, bardzo silny kontakt, byliśmy
rodziną. Ale byłam również zadowolona z powrotu do Włoch, bo oczywiście
oznaczało to początek wszystkich moich projektów, mojej muzyki, moich koncertów…
więc byłam też bardzo zmotywowana.
- Co
starałaś się dać od swojej postaci?
Dawałam
pozytywność z charakteru, a to jest to, co większość ludzi lubi. To był pozytywny znak na sto procent
i przyjaciel, którego każdy chciał.
- Violetta
stała się zjawiskiem światowym, jak myślisz, co jest kluczem do sukcesu serii?
Myślę, że
jest wiele. Rzeczy, które czynią to takim zjawiskiem to to, że obsada była
międzynarodową obsadą. Przyjechaliśmy z całego świata, byli Włosi,
Brazylijczycy, Meksykanie, Argeńtynczycy, Hiszpani… ale też część muzyczna była
głośna, była bardzo dobrze zrobiona, a muzyka jest w uniwersalnym języku zrozumiałym
dla ludzi w Rosji, ludzi w Ameryce Łacińskiej…
- Będzie
kontynuacja Violetty?
Nie, nie… już
dotarliśmy do ostatniego przystanku (śmiech).
- Po
zakończeniu serii, jakie masz inne projekty Lodovica?
Skończyła
się Violetta i zaczęłam realizować swoją karierę jako solistka. Te plany
zaczęły się już kilka lat temu z moim pierwszym albumem, Universo, a teraz w
lutym przyszedł drugi, Mariposa. Następnie towarzyszyłam w wydaniu albumu w
kilku krajach, a teraz jestem w trasie, prezentując po raz pierwszy na żywo
moje dwie płyty, więc to zajmie mi dużo czasu. Będę na wycieczce do października.
- W
Hiszpanii artyści, kiedy wydają nowy album zazwyczaj mówią, że to jego
najbardziej osobisty i dojrzały album, ale jak to jest z Mariposa, twoim nowym
albumem?
To jest
bardzo dojrzała i bardzo osobista płyta (śmiech). Nie miałam wiele czasu
wcześniej, więc wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że Universo była moją
pierwszą pracą, a praca nad Mariposa, była ciężką i długą pracą, która dała mi wielką satysfakcję, bo
ja naprawdę mogę pracować cały czas. Od pierwszego do ostatniego. Pracowałam
ciężko nad każdą literą, nad dźwiękami dużo troski… Robiłam tak wiele miesięcy,
w tym czasie poświęciłam wiele w moim życiu i miłości, więc, kiedy się ukazał
było jak: mój syn! To ja i to naprawdę jest bardzo osobiste, ponieważ spędziłam cały ostatni rok
pracy w tych sprawach, a na nich na sto procent mówię ja, tak to jest, że nawet
odpowiedź banalna (śmiech).
- Czy twoi
fani znaleźli wiele różnic między tym albumem a Universo, twojej poprzedniej
pracy?
Tak, tak.
Mariposa jest ewolucją Universo, z Universo wygrywa 2:0 (śmiech). Duże zmiany
dźwięku, dużo więcej rock’a, mojej rockowej duszy. Może dojrzałości tekstów też
są jak najbardziej wymyślne, dźwięki, istnieje wiele więcej kwestii, kwestii w
wielu językach. W Universo wszystko było w języku hiszpańskim, a tu są w języku włoskim,
hiszpańskim i angielskim. Chciałam być dostępna dla jak największej liczby osób
i jestem zadowolona, bo stanowi to sto procent, płytą jestem teraz, więc
najlepiej wiem.
- Jeśli
mogłabyś stać się z utworem z płyty, jaki byś wybrała?
Bardzo lubię
ten, który napisałam w języku włoskim. Nazywa się Ci vediamo quando e buio, co
oznacza «do zobaczenia gdy zrobi się ciemno». To moja córka, pracowałam nad
nią, spędziłam dużo czasu przed klawiaturą i komponowaniu, aby była gotowa.
Jest bardzo osobista, tworzyłam ją w chwilach melancholii w Buenos Aires,
kiedy bardziej brakowało mi
moich ludzi ze Włoszech. Jestem super dumna z piosenki z Abrahamem Mateo, która
jest jedną z moich ulubionych, zwana Sin usar palabras i Abraham Mateo mówi sam
za siebie, to superartysta i superdumny, który wykonywał w moim albumie.
- To jest
twoja pierwsza solowa trasa koncertowa. Jak się czujesz? Czego możemy się
spodziewać z tej trasy?
Cóż,
nerwowo. Jestem bardzo podekscytowana, robiąc to, bo jestem całkiem pewna, że
to moja broń (śmiech). Myślę, że muzyka jest świetna, a także miałam już
satysfakcję z reakcji we Włoszech z koncertów, które były pozytywne. Jestem pewna, że show jest świetne. To
półtorej godziny, dwadzieścia piosenek granych na żywo, czterech tancerzy,
trzech śpiewaków… Wszyscy wielcy artyści. Jest to bardzo kompletny, bardzo ładny pokaz. Ludzie się
denerwują, gdy chcą zobaczyć więcej.
- Twój drugi
singiel ma poparcie Abrahama Mateo. Jak pojawił się duet? Jak to było z nim
pracować?
To naprawdę
było zaskoczeniem. Poszłam za nim jakiś czas temu, słyszałam jego nazwisko i pewnego dnia zaczęłam
badanie na Youtube i oglądałam
jego teledyski i powiedziałam: "wow!" cudowny chłopak. On naprawdę
jest bardzo utalentowany i oczywiście, kiedy zapytali z kim zrobię ten duet,
zaproponowałam jego imię, bo wydawało mi się, że jestem najbardziej odpowiednia dla tej osoby.
To była odległość nagrywania;
spotkaliśmy się, aby nagrać klip do piosenki, ale zanim to zrobiliśmy mogłam z
nim porozmawiać trochę na Twitterze i e-mail i znalazłam supermiłosć.
- Z jakim
innym hiszpańskim artystom chciałabyś zawiązać współpracę?
Jestem w
takim momencie mojego życia, że bardzo chciałabym z Calle 13 (śmiech). Nie mój
styl muzyczny , w tym
sensie, że jest to dalekie od stylu muzycznego Mariposa, ale podziwiam Rene
bardzo mocno. Kocham to,
co mówi i w jaki sposób, więc myślę, że to byłoby fajną współpracą.
- W Violetta
zagrało kilka hiszpańskich aktorów. Jakie są twoje relacje z nimi?
Cóż, wszyscy
oni są moimi braćmi. Jestem człowiekiem bliskim, a zarazem dalekim od
Hiszpanii, a oni pozwolili mi bardziej polubić te kraj. Prawda jest taka, że za
każdym razem gdy tu jestem czuję się jak w domu, kocham wszystkich ludzi,
jedzenie, wszystko. Z nimi jest mi bardzo dobrze, jesteśmy bardzo podobni.
Znalazłam różnice kulturowe, znalezione również w Brazylii, a może w Rosji
(śmiech).
((Tu pojawił się fragment, który musiałam wyrzucić, ponieważ za nic w świecie nie mogłam dojść o co w
nim chodzi, ani za pomocą tłumacza, ani za pomocą Justyny, której bardzo
dziękuję za starania. Bardzo przepraszam.))
- Twoja
rodaczka Laura Pausini jest w jury talent show La Voz tu w Hiszpanii. Czy chciałabyś być w jury
w programie muzycznym?
Pff… Bardzo
bym chciała, ale nie byłabym wiarygodna w tej roli. Jestem jeszcze za mało
doświadczona w tym świecie, aby tam być. Powiedzmy, że jestem bardziej po
stronie tych, na scenie, nie sędziów, ale na pewno tych zabawnych (śmiech).
- Wreszcie,
co powiesz swoim hiszpańskim fanom, tym, którzy w pełni poświęcają się muzyce
i aktorstwie?
Jeżeli
chcesz znaleźć jakąś inspirację przyjdź zobaczyć mój pokaz (śmiech). Nie,
najważniejsze jest szkolenie się. Bardzo ważne jest, nie wazne czy studiujesz
śpiew, gotowanie, czy chcesz być lekarzem w każdej branży jest bardzo ważne, aby próbować, aby zawsze być najlepszym w tym co
robisz. A zwłaszcza w tej dziedzinie, w której jest naprawdę wysoka konkurencja
i bardzo zacięta, choć często
zamykają ci drzwi przed nosem to nie poddawaj się, bo możliwości jest wiele i każdy
ma swoje miejsce.
___________________________________________
Teraz na sam koniec chciałabym dodać, że od jakiegoś czasu jestem również administratorką na stronie tego bloga czyli LCPFC. 

Link do wywiadu, który tłumaczyłam - klik 

~A
E
OdpowiedzUsuńK
S
T
R
A
Szukacie kogoś do pomocy na blogu? :)
OdpowiedzUsuń