Lodovica wychowała się na wsi w północno-wschodniej lokalizacji, ale wkrótce stała się światową gwiazdą. Mówi: "Teraz do San Daniele del Friuli wracam tylko, by odpocząć."
240 odcinków Violetty przyniosło jej męża (Tomas Goldschmidt, który pracował przy produkcji serialu), trzy miliony "like" na profilu na Facebooku i miliony zwolenników na Twitterze. W pewnym momencie pytam o teksty jej albumu Mariposa, które są zdecydowanie pop-sacha. Odpowiedziała szczerze: "Wciąż surfuję na fali Violetty. Dla siebie piszę teksty nieco ciemniejsze, ale nie powoduję traumy u dzieci."
Kto jest twoim wzorem do naśladowania? Druga była gwiazda Disneya, jak Miley Cyrus czy Britney Spears?
Nie, nie. Lubię wizerunek piosenkarki. Wiesz? Gitara, mikrofon...
Nieaktualny obrazek.
We Włoszech jest dziś Carmen Consoli. Ja będę następna!
W międzyczasie udzielasz się w TV. To idzie ci dobrze...
Wiem. To ryzyko porzucić muzyczną ścieżkę. To będzie najgorsze! Haha. Właściwie jestem w tv również, aby zwiększyć mój cel.
Kiedy zaczęłaś przygodę z muzyką?
Szybko. Mój ojciec nauczył mnie słuchać Bruce Springsteen i Fabrizio De André. W pewnym momencie, ja podjęłam decyzję, że nauczę się grać jak David Gilmour, gitarzysta Pink Floyd.
W jakim wieku?
Sześciu lat. Jest piosenka Pink Floyd, która prześladuje mnie od dzieciństwa: Lost for words. Kiedy zapytałam mojego tatę, o wzięcie udziału w kursie gry na gitarze, żartobliwie powiedział mi że tylko pod warunkiem, że zagram mu tą piosenkę solo.
Nauczyłaś się?
Ehm... nigdy.
Twój pierwszy publiczny występ?
W szkole. Ja grałam i śpiewałam w wielu grupach młodzieżowych. Najbardziej popularna nazywa się Cly-to-ride. Powiedzmy, że był to hołd dla kobiecego ciała. Zrobiliśmy cover. Osiemnaście lat później zapisałam się do Mas.
Akademia Music Arts & Show w Mediolanie.
Osiem godzin dziennie studiowania śpiewu, jazzu, rock'a.
Typowa Fame, z legendarnej nowojorskiej szkoły w serialu TV.
Kiedy przyjechałam tam po raz pierwszy, nie było ludzi, którzy improwizowali utwory muzyczne na korytarzach.
Twoja pierwsza praca w show biznesie?
Włosko-hiszpańska trasa muzyczna The Patty. Byłam w korpusie baletowym i śpiewałam w chórkach.W następnym roku wzięłam udział w castingu do Violetty. Szukali wszechstronnej dziewczyny.
Wyleciałaś do Argentyny. Wahałaś się?
Niektóre pociągi kursują tylko raz.
Życie w Buenos Aires.
Wszyscy aktorzy z Violetty mieszkali w tym samym budynku. Budziliśmy się o 6. O 7 odbierał nas kierowca. Makijaż, fryzury i od razu na plan do pracy przez około dziesięć godzin dziennie. Potem przychodziłam do domu: obiad, czytanie scenariuszy, prysznic i spanie. Rutyna, którą kocham.
Ile odcinków nagrywaliście tygodniowo?
Nagrywaliśmy dwadzieścia scen dziennie, ale nie były one w tym samym odcinku. System produkcji jest napięty. Violetta jest mini Pięknością, wzorowaną na model argentyńskiej noweli. Jednego dnia były sceny na zewnątrz w parku, inne w sali muzycznej, inne w barze. Nigdy nie zatrzymywaliśmy się. Zdarzało się, że graliśmy w kilka minut epizody odległe od siebie, nie rozumiejąc kontekstu. W najlepszym wypadku, dyrektor powiedział ci ze scenariuszem w ręku, co wydarzyło się tuż przed, a co będzie dalej.
Jaka była Violetta, a mianowicie Martina Stoessel?
Bomba. Gdy po raz pierwszy pojawiła się na planie, miała około czternaście lat. Była jak bobas, któremu brakuje zęba. Miała czapkę i pudełko, które odłożyła przed zdjęciami. Potem zaczęła się zmieniać. to było nie do zatrzymania
Zaryzykowałaś.
Jestem bardzo ambitna.
Nie boisz się utraty fanów, których zapewnił ci na świecie Disney?
Nie. Normalność to jest to, co naprawdę lubię. Pod domem moich rodziców, dzieci wciąż przychodzą i przez megafon śpiewają piosenki. Mój ojciec wita ich szklanką wody.
Fani...
Są pełni miękkości. Wiedzą, że lubię świece i zostawiają bilety obok następnej świecy. Każdy jest nieco makabryczny. Hahaha. Raz w Gwatemali weszłam do mojego hotelowego pokoju i zobaczyłam chłopaka, który czekał na mnie.
Przestraszyłaś się?
No tak. Był trzęsącym się nastolatkiem. Krzyknęłam dla bezpieczeństwa, by go zabrali. Wtedy nawet czuł się winny.
Kilka miesięcy pracy we włoskim Mam Talent. Główna różnica między światem Disneya i Galaxy Sky?
Znałam Disney w Argentynie. Jest bardzo profesjonalny, ale również bardzo spokojny. Ci ze Sky mają trochę więcej pieprzu w... Rozumiemy się nawzajem!
Jaki jest wybór, który zmienił Twoje życie?
Postawienie na Mediolan. Kiedy zdecydowałam się przenieść tam z San Daniele, miałam świadomość, że nie decyduję się na normalne życie i że nie będę pracowała w sklepie z ubraniami moich rodziców.
Co oglądasz w telewizji?
Szczególnie seriale. Jestem teraz na Lilyhammer ze Stevenem Van Zandt z legendarnego Little Steven, który grał z Bruce'm Springsteenem. Ale muszę przyznać, że po obejrzeniu wszystkich sezonów Breaking Bad, to wydaje się zbędne. Trochę jak powrót z Argentyny i jedzenie włoskiego mięsa: wydaje się głupie.
Twój ulubiony film?
Bajeczny świat Amélie. Ja jestem Amélie.
Nie wydaje się prawdziwe.
Również jestem niepoprawnym Piotrusiem Panem.
Dwadzieścia pięć lat pracowania jak muł i jesteś zamężna.
Ale mam koszmarnie wiele rzeczy: chodzenie do księgowego... te rzeczy tam.
Chciałabyś pracować jako reżyser?
Jeśli Woody wysłałby mi scenariusz, przeczytałabym go. Przysięgam!
Piosenka?
Z tyłu, na karku, mam wytatuowaną gitarę Fender i napis z Born to Run, który jest tytułem kawałka Boss. Ale mam też inny tatuaż, który jest cytatem Fabrizio De André: “…e neppure la notte ti lascia da solo, gli altri sognan se stessi e tu sogni di loro”. Powiedziałabym, że jedna z tych dwóch.
Książka?
Just Kids tej wspaniałej rockgirl, którą jest Patti Smith. Przeczytałam ją kilka lat temu, gdy byłam w Nowym Jorku.
Znasz art 3 Konstytucji?
Uhm. Nie.
Mówi, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa.
Wydaje mi się precyzyjną definicją.
Wiesz, ile kosztuje litr mleka?
Czekaj... Ehm... Euro i pół?
Tak. Granice Węgrzech?
Cholera, miałam nadzieję, że zapytasz o te z krajów Afryki Północnej.
Spróbuj z Węgier.
Wiem, że w ostatnim czasie pojawiły się nowe ściany. Ale nie wiem, na jakiej granicy. Jednak jestem za przyjęciem. Ja sama otrzymałam argentyńskiego imigranta do domu: mój mąż, południowoamerykański konny pasterz, moja piękna wołowina hahaha
Masz klan przyjaciół?
Mam te stare z San Daniele. Moja rodzina przyczynia się codziennie, aby utrzymać moje nogi mocno na ziemi.
W jaki sposób?
Kiedy jestem w domu moich rodziców, dominuję w sprzątaniu i myciu. Wysyłają mnie też, bym kupiła szynkę!
A kolacja z wrogiem?
Powiem ci, że jeśli nie jesteś tytułem, powinieneś zostać handlarzem narkotyków.
Obiecuję.
Ja bym chętnie zjadła kolację z Pablo Escobara.
Król kokainy? Handlarz najbogatszym w historii?
Mój mąż jest fanem historii i razem oglądaliśmy seriale i filmy dokumentalne, które mówią o nim. Wśród naprawdę dużego zła jest na pewno jednym z tych, z wieloma kawałkami kwadratowymi.
Link do oryginału: KLIK!
~Lodofanatica
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz